.NET i takie tam

Archive for the ‘Misc’ Category

OMG!! My knowledge is gone!!

leave a comment »

image

Reklamy

Written by sakowicz

Marzec 1, 2011 at 10:22 pm

Napisane w Misc, Tools

Ceny na Amazonie

with one comment

Od jakiegoś roku korzystam z Amazon Kindle DX – świetne urządzenie które polecam każdemu kto sporo czyta szczególnie w podróży. Jednak ceny jakie widzę na Amazonie po prostu mnie wkurzają:

clip_image002

Książka papierowa jest tańsza od elektronicznej? Jak to możliwe? Cały proces od ścięcia drzewa, zrobienia papieru, przygotowania farby, druku, magazynowania aż po wysyłkę do klienta – zawarty jest w cenie wersji papierowej – a ta jest niższa od wersji elektronicznej? Dobra tylko o 9c, ale zakładając, że połowa ceny wersji papierowej to koszty przygotowania i druku – to na elektronicznej przepłacamy 50%. Ile kosztuje przygotowanie wersji elektronicznej, tyle co nic, bo jak książka została złożona i przygotowana do druku – to konwersja do formatu prc, mobi etc. to jest jedno kliknięcie. Dla mnie to już tylko czysta pazerność …

Written by sakowicz

Styczeń 30, 2011 at 4:06 pm

Napisane w Misc

Tagged with , , ,

Problem z localhost

with one comment

Dostałem nową maszynę w pracy z świeżo wgranym image systemu. Zdążyłem sobie ją skonfigurować, zainstalowałem co trzeba, pobrałem kod z repozytorium – wszystko fajne się buduje, działa jak należy – do czasu … pierwszego restartu.

Po ponownym uruchomieniu – strona nad którą jeszcze chwilę wcześniej pracowałem odmawia współpracy wyświetlają błąd 404. Ok. pewnie coś ze ścieżkami nie tak, ale nie, wszystko jest tak jak być powinno. Strona nadal wyświetla 404 – dziwne, robię iisreset nadal nic.

Wszystko idealnie się składa – za chwilę mam spotkanie z analitykiem i potrzebuję działającej strony – awaryjnie włączam laptopa i nadal szukam problemu.

Próbuję załadować inną stronę – problem ten sam 404. Ok. to już coś z IIS’em – działa (bo wyświetla 404). Czytam stronę błędu nieco dokładniej i mamy Status Code 101 – ok. sprawdzamy w Google co to znaczy – http://support.microsoft.com/kb/943891

101 – Switching protocols.

Niewiele mi to mówi ale zaczynam- grzebać w konfiguracji IIS’a – i w sumie od razu, widzę problem:

clip_image001

Próba ponownego startu, zwróciła kolejny wyjątek:

IIS Manager Error: The process cannot access the file because it is being used by another process. (Exception from HRESULT: 0x80070020)

Jakiego pliku? Dalszych poszukiwaniach w Internecie – okazało się, że może tu chodzić nie tyle o plik co o port 🙂 Teraz już było z górki – z linii komend, wystukałem:

netstat -ano

aby sprawdzić czy coś korzysta z portu 80 – Bingo! Przechodzę do Process Explorera i sprawdzam PID procesu korzystającego z mego portu i … okazuje się, że to Chrome 🙂 OK. zamykamy przeglądarkę, restartujemy IIS’a i znowu wszystko gra!!

Wszystko było by pięknie, gdyby nie zmarnowana godzina i uczucie, że już kiedyś chyba walczyłem z podobnym problemem.

Written by sakowicz

Styczeń 26, 2011 at 12:03 am

Napisane w Aplikacje, Misc, Tools

Tagged with , , ,

Maroko

leave a comment »

Od dłuższego czasu milczałem na blogu, o przyczynach, próbuję napisać w przyszłości, teraz tylko krótka uwaga – złe środowisko pracy negatywnie wpływa na moją kreatywność czasem do tego stopnia, że tracę (oczywiście na jakiś czas) radość z tego czym się zajmuję. Dobra tyle o pracy, dzisiaj coś o Maroku z którego niedawno wróciłem.

Witaj Afryko

To była moja pierwsza wizyta w Afryce i nie bardzo wiedziałem czego się spodziewać. Wybór miejsca był nieco problematyczny z jednej strony chciałem poleżeć trochę na plaży i zakosztować błogiego lenistwa, z drugiej chciałem zobaczyć coś więcej niż ośrodek turystyczny. Agadir w Maroko całkowicie spełniło moje oczekiwania.

Bezpośredni lot z Dublina do Agadiru oferowany przez jet4you trwa około trzech i pół godziny. Klasa linii lotniczej powiedział bym ryanair’owska, co przy długości lotu i ilości miejsca na nogi – pozostawia nieco do życzenia. Na lotnisku przywitało nas zachód słońca (ok. 7 wieczorem) i sucha, ciepła bryza, przyjemna odmiana od wilgoci Dublina. Droga do hotelu zajęła nam jakieś pół-godziny, w zachodzącym słońcu, obserwowaliśmy przedsmak tego co nas czeka.

Agadir

Agadir

Agadir to nadmorskie miasto w regionie Sous, które zostało praktycznie całkowicie odbudowane po trzęsieniu ziemi w 1960 roku. Zatrzymaliśmy się w bardzo przyjemnym hotelu Intouriste. Jeśli ktoś by się tam wybierał, to nie polecam tylko lodów w restauracji, i śniadań ok. godziny 7 rano (jeśli w ogóle takowe uda się dostać 🙂 Hotel jest położony nieco na uboczu, ale do centrum czy do plaży można się dostać w niecałe 10 minut.

Dzielnica turystyczna rozciąga się wzdłuż plaży, i nie różni się niczym od innych resortów nastawionych na plażowiczów, ale wystarczy tylko przekroczyć ulicę Kennedego, aby zobaczyć jak żyją miejscowi. Nie będą to lepianki z gliny, niemniej jednak od razu widać, że turyści często tam nie zaglądają, śmieci są wyrzucane prosto na ulicę a jedzenie jest zdecydowanie inne od tego co podają w hotelu. Kręcąc się tam wąskimi uliczkami i straganami, notabene przypominających mi zapachami Łódzki Górniak tak z przed 20 lat, mamy przedsmak tego co nas czeka w Marrakeszu.

Marrakesz

Zabytkowy meczet w Marakeszu

Marrakesz leży jakieś 3 godziny drogi od Agadiru, można tam zobaczyć trochę zabytków Starego Miasta (Mediny) w tym meczet i pałac sułtana. Do meczetów w Maroko, niewiernym nie wolno wchodzić, za wyjątkiem jednego który bodaj znajduje się w Casablance. Targ starego miasta, ciekawe doświadczenie, ale mi raz wystarczy. Głównie ze względu na ciągłe nagabywanie ze strony straganiarzy. Jeden to chyba się uparł, że sprzeda mi pasek, bo gdzie bym nie skręcił to czekał i wciskał mi w ręce to czego nie chciałem. Jeszcze nikt tak się nie martwił żeby mi spodnie nie spadły.

Acha informacja, dla wszystkich których bliski kontakt z wężami, małpami i tym podobnymi , przyprawia o dreszcze (bynajmniej nie radości). Nam to się nie przydarzyło, ale są tam osobnicy który potrafią, bez waszej zgody, zarzucić wam takie stworzenie na ramiona i oczekiwać, że zrobicie sobie zdjęcie i im za to zapłacicie.

Poza Medina, Marrakesz niczym nie różni się od innych europejskich miast, podsumowując byłem zobaczyłem i nieprędko tam się pojawię ponownie.

Tafraout

Kasbah

Mateczko położone w górach Atlas. Jakby domy były z drewna a drogi piaszczyste nie asfaltowe, to byśmy mieli idealną scenerię do kręcenia westernów. Tak mi się jakoś skojarzyło. Gorąco termometr wskazywał 45 stopni Celsjusza, ale aż tyle to chyba nie było. Pomimo wszystko, panowie drogowcy, da się zrobić asfalt który się nie topi w temperaturach powyżej 30 stopni. Miejsce jest lokalną stolicą ręcznie robionych kocy i dywanów jeśli ktoś byłby zainteresowany. Poza tym wspaniałe formacje skalne i górskie widoki. Wracając drogą do Agadiru można podziwiać, nadal zamieszkaną, warowną twierdzę Kasbah.

Jedzenie

Kulinarnym aspektem wycieczki muszę przyznać byłem trochę rozczarowany.

Tajine

Spodziewałem się bogatej kuchni a okazało się, że wszystko co oferują turystom, oprócz typowo europejskich dań to trzy popisowe potrawy: kuskus, tajine i zupa z soczewicy. Albo kuchnia uboga jak w Irlandii albo po więcej trzeba zapuścić się do typowo miejscowych lokali.

Z napojów, popisowo parzą herbatę miętowa, a właściwie mix herbaty zielonej, suszonej i świeżej mięty – pite na gorąco z duża ilością cukru. Wbrew pozorom świetne na upały. W Maroko, standardowy europejczyk, powinien pic tylko wodę mineralna, butelkowana bądź przegotowana, lepiej nie ryzykować rozstroju żołądka czy w najgorszym przypadku jakiejś ameby. To samo się tyczy lodu w kostkach i lodów – do których dodawany jest zwykły lód.

Ceny

Ceny są porównywalne jak w Europie. Z początku myślałem, ze tylko w centrum są takie wysokie, aby golić naiwnych turystów – jednak nie. Zrobiliśmy sobie wycieczkę kulturoznawcza do jednego z hipermarketów Marjane i byłem zaskoczony.

W sklepie praktycznie sami miejscowi, od czasu do czasu w tłumie mignie tylko jakiś europejczyk, a ceny takie jak w Irlandii a czasem droższe. Paczka Pringels, kosztuje przeszło 3 euro. Podejrzewam, że na lokalnych bazarach (po ichniemu souk’ach) ceny są dużo niższe. I dlatego pewnie jedzenie w restauracjach nie było przesadnie drogie, za 3 daniowy obiad z butelka wina przyszło mi zapłacić 17 euro.

Niestety w hipermarkecie nie można się targować, wszędzie indziej jest to wręcz wskazane – bo jeszcze kogoś się obrazi 🙂 Ot taki sport narodowy – zwykle pierwsza cenę, należy podzielić przez 4 i będziemy w okolicy ceny dla turysty. Nie problem jest z targować się z 30 do 7-8 euro, pewnie można i więcej ale to już wymaga cierpliwości, czasu, poczucia humoru i gawędziarskiego zacięcia. Podobnie z taksówkami, trzeba się targować bo próbują zdzierać – zwykle płaciłem stałą stawkę ‘turystyczną’ 20 dirchamów, ale cena wyjściowa bywała 30 a nawet 40. Są dwa rodzaje taksówek małe pomarańczowe ‚petit taxi’, kursujące w obrębie jednego miasta i ‚grand taxi’ które są większe, droższe i mogące kursować miedzi miastami. Oba rodzaje strasznie rozklekotane.

Pogoda

Bez zarzutu, szczególnie o tej porze roku. Temperatura w granicach 30 stopni, piękne słońce i wiaterek od morza. Pomimo, że koniec września to u nich pora deszczowa, nie uświadczyliśmy ani jednej kropli – z reszta nic dziwnego, cierpią tam na susze od jakiś 12 lat. Zdarzyły się nam dwa poranki pochmurne, ale do godziny 13 już świeciło słońce.

Podsumowanie

Świetne miejsce na wakacje, idealna pora roku i wszystkiego po trochu plażowania i wycieczek. Teraz pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w nieprzemakalne wdzianko i cierpliwość. Następny wyjazd dopiero w przyszłym roku – nie pozostaje nic innego jak wspominać i planować kolejne wakacje.

Written by sakowicz

Październik 31, 2010 at 11:56 am

Napisane w Misc

Tagged with

ALT .NET

leave a comment »

Właśnie zauważyłem, że całkiem niedawno, bo w Grudniu ubiegłego roku, powstała w Dublinie grupa ALT .NET. Jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Irlandii. Spotkania tego typu są świetną okazja do poszerzenia swoich wiadomości jak również spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach. Dla tych, co nie wiedzą, czym jest ALT .NET krótkie wyjaśnienie ze strony społeczności:

We are a self-organizing, ad-hoc community of developers bound by a desire to improve ourselves, challenge assumptions, and help each other pursue excellence in the practice of software development.

Źródło: http://altdotnet.org/

Written by sakowicz

Kwiecień 15, 2009 at 9:40 pm

Napisane w Misc, Spotkania

Tagged with , , ,

Relaksacyjnie …

leave a comment »

Czasu brak na napisanie notki, to chociaż tak relaksacyjnie:

Written by sakowicz

Kwiecień 8, 2009 at 7:59 pm

Napisane w Misc

Tagged with

Kolejny tydzień

2 Komentarze

Kolejny (drugi już) tydzień w nowej pracy. Emocje związane ze zmiana otoczenia powoli opadają i nachodzą mnie pierwsze refleksje. Przede wszystkim różnica jest jest ogromna wcześniej pracowałem dla malej firmy wprowadzającej innowacyjne rozwiązania korzystając z najnowszych narzędzi dostępnych na rynku. Teraz dla odmiany wylądowałem w jednym z działających w Irlandii banków. Ot, taki skok od wytartych jenas’ów i nieoficjalnego podkoszulka do koszuli z kołnierzykiem i krawata. Zafundowano mi również mała techniczna podroż do przeszłości wracam do Visual Studio 2005. Po roku pracy z VS 2008 miałem przed tym pewne obawy, jednak jakoś strasznie tego nie odczuwam, prawdopodobnie dzięki Reshaper’owi. Bardziej denerwuje mnie brak np. LINQ, gdyż zmuszony jestem pracować na wersji 3.0 .Net Frameworka. Niesamowite, jak szybko sie człowiek przyzwyczaja do takich drobnych udogodnień. W sumie i tak ponoć jestem szczęściarzem, gdyż projekt nad którym rozpoczynamy prace uchodzi za niezwykle nowatorski – .NET 3.0, Windows Workflow i WCF. Jak dla banku to ogromny skok, z .NET 1.1 czy VB6. Pożyjemy zobaczymy, jak na razie czeka mnie nauka logiki biznesowej i pisanie specyfikacji technicznej, może najciekawsze zadanie ale ale cóż poradzić taka specyfikacja pracy. Jedno co mnie poraża to bezwładność całej machiny, na wszystko trzeba czekać dzień, dwa lub więcej. Administratorzy to juz chyba największe lenie 😉 wczoraj mi sie taki przypałętał aby nadać mi wymagane uprawnienia – wszystko było by ok gdyby nie to, ze zgłosiłem zapotrzebowanie równo tydzień wcześniej. W takim tempie na zmianę literówki w moim adresie email przyjdzie mi chyba poczekać pół roku jak nie więcej 😉

Written by sakowicz

Marzec 3, 2009 at 1:00 pm

Napisane w Misc

Tagged with ,