Włochy 2008
W niedzielę w nocy zawitałem z powrotem do Dublina. Spędziłem pięć dni w miejscu gdzie nie obowiązują przepisy ruchu drogowego, gdzie wciąż twardą ręką rządzi mafia a słowa takie jak pizza czy pasta nabierają całkiem nowego znaczenia. Wróciłem z państwa w państwie – Sycylii.
Zwiedziłem Trapani, Palermo, Mondeo, Linguaglossa no i ma się rozumieć, obowiązkowo, Corleone. Widziałem Etnie – największym czynny wulkan Europy.
Zmęczony jednak niezmiernie zadowolony – powoli wracam do rzeczywistości.


